Maseczki powinny nosić tylko osoby chore - grzmią komunikaty, dobiegające nas z telewizji i internetu. Sprawa jednak wcale nie jest taka prosta. Pewne jest jedynie tylko to, że każdy z nas może i powinien dołożyć wszelkich starań, żeby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa.


Dlaczego walkę z pandemią warto zacząć od siebie? Kilka słów o zbiorowej odpowiedzialności


W ciągu ostatnich tygodni nasze nawyki diametralnie się zmieniły. Ograniczenie wyjść z mieszkania, rzadsze robienie zakupów, częste mycie rąk, samodzielne tworzenie płynów antybakteryjnych - co do słuszności takich zachowań raczej nikt nie ma wątpliwości.


Zdecydowana większość społeczeństwa ma sensowne przeświadczenie o tym, że mamy do czynienia z poważnym kryzysem i należy przedsięwziąć maksymalne środki ostrożności. Zdecydowanie mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że każdy z nas może dołożyć jeszcze jedną, małą, ale bardzo ważną cegiełkę do walki z koronawirusem. Mowa o noszeniu
maseczki ochronnej. Niestety nadal, jako społeczeństwo, nie zdajemy sobie sprawy z wagi takiego środka zapobiegawczego i trudno mieć do Polaków o to żal. WHO opowiada się za noszeniem maseczki przez osoby chore, a komunikaty z mediów potwierdzają to stanowisko. Problem polega na tym, że chorych jest dużo więcej, niż podaje się w statystykach, bo ogromna rzesza ludzi jest zakażona, chociaż nie odczuwa objawów.


Brak objawów oznacza, że chory przejdzie zakażenie w łagodny sposób, a jego życiu nie grozi niebezpieczeństwo. Fakt, że, zgodnie z szacunkami, 40-70 proc. osób pokonuje koronawirusa bezobjawowo, napawa optymizmem. Nie da się jednak nie wspomnieć tutaj o drugiej stronie medalu. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że choruje. Na każdym z nas spoczywa pewna odpowiedzialność i nie kończy się ona tylko na częstym myciu rąk. Dotyczy również dbania o stan zdrowia osób, z którymi spotykamy się w sklepie, lub które mijamy na ulicy.


Co, jeśli jestem chory/chora i o tym nie wiem?


Osoby przechodzące zakażenie bezobjawowo zaliczają się do szczęśliwej grupy ludzi, których organizm jest silny. Niestety w przypadku osób starszych, z chorobami współistniejącymi lub z obniżoną odpornością, sytuacja często wygląda inaczej. To w tej grupie najczęściej dochodzi do poważnych powikłań oraz do zgonów. Trudno stwierdzić, jak wiele z nich zaraża się od osób pozornie zdrowych, bo nie sposób prowadzić takich statystyk. Można jednak podejrzewać, że problem jest duży. Ludzie, którzy mają się za zdrowych, nawet przy wzmożonej ostrożności mogą przenieść wirusa na osobę postronną. Na szczęście to ryzyko można ograniczyć w bardzo prosty sposób - inwestując w maseczki chirurgiczne.


Z działaniami mającymi na celu uchronić przed zarażeniem inne osoby kojarzą się głównie kraje azjatyckie. Praktyka noszenia maseczek dwuwarstwowych lub trójwarstwowych jest tam niezwykle popularna i nie wynika jedynie z aktualnie panującej pandemii. Maski na twarz to coś, na co decydują się więc również osoby zmagające się z przeziębieniem, katarem, czy chociażby z bólem gardła. W krajach zachodnich nietrudno znaleźć opinie, w których takie zachowania uznaje się za przesadę. Faktem jest jednak stwierdzenie, że spopularyzowanie noszenia maseczek na twarzy mogłoby znacznie spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa.


Jaką maseczkę kupić?


Maseczki medyczne jednowarstwowe, trójwarstwowe i dwuwarstwowe są znacznie tańsze od profesjonalnych masek medycznych o najwyższym poziomie filtracji. Dodatkowo jednostkowa cena takiej maski ochronnej spada, jeśli zdecydujemy się na zakup całego opakowania W przeciwieństwie do tych drogich odpowiedników, maseczki jednorazowe są... nadal dostępne.


Bez większego problemu można kupić je w sieci. Warto uświadomić sobie, że im więcej osób decyduje się na kupno takiego zabezpieczenia, tym mniej osób zarazi się koronawirusem. Zbiorowa odpowiedzialność polega na tym, że chociaż sami nie czujemy się chorzy, nosimy maskę, żeby nie zarazić osoby w sklepie. Jednocześnie oczekujemy, że inni zrobią to samo i nie zarażą nas. Zanim jednak zaczniemy wymagać, warto takie małe zmiany rozpoczynać od siebie. Im więcej zamaskowanych ludzi na ulicach, tym więcej osób będzie wyszukiwać informacje na ten temat i poddawać w zwątpienie stwierdzenie, że maseczki medyczne, dostępne w aptece i w internecie, nie zapewniają ochrony.